poniedziałek, 4 lipca 2016

Monster High

 Cześć!
 
W czerwcu udało mi się zakupić planowane lalki mimo, że akurat zniknęły z aukcji, które obserwowałam. Na szczęście dość szybko znalazłam je gdzieś indziej i w przeciągu tygodnia już wylądowały u mnie!

Pierwsza to prezent od mojego chłopaka, mimo że nie raz słyszałam, że więcej mi już nie kupi.

Cleo de Nile


 Cleo miała zostać kupiona razem z Deuce ale niestety, nie wyrobiłam finansowo. Za bardzo poszalałam.W lipcu też chyba nie kupię ale jeszcze się zobaczy. Baaaardzo się bałam, że nie uda mi się dostać Cleo w dobrym stanie ze wszystkimi dodatkami. Mocno przetrzepywałam olx i często zajmowało mi to długie godziny. Znalazłam dwie oferty w miarę satysfakcjonujące i wybrałam jedną z Nich. Była w rozsądnej cenie oczywiście, tych nierozsądnych było dość sporo. Czekałam i bardzo się bałam o stan stawów, włosów. Jak dotarła to serduszko biło jak szalone. Rozpakowałam ją i oniemiałam. Piękna, piękna! Włosy nie są tłuste, stawy sztywne, dodatki są wszystkie. Nawet grzywka nie była ruszana. Coś pięknego. Jestem tak zadowolona, że uściskałabym sprzedającego. Jak za te pieniądze, cudo!

Kolejna to lalka, która spędzała mi sen z powiek. Na aukcjach zazwyczaj były straszydła z włosami na wszystkie strony albo bez dodatków. Włosy zawsze da się uklepać ale zależało mi by jednak były w dobrym stanie. Znalazłam również dwie aukcje, długo się zastanawiałam którą wybrać. Jedna fajna okazja uciekła mi sprzed nosa, załamałam się i poczułam, że mam kryzys lalkowy. Podniosłam się po tygodniu i zamówiłam ją... 

Spectra Vondergeist



Doszła, fajnie. Niestety, była dość brudna na twarzy. Brakuje jej w jednym miejscu koloru na ustach i brwi. Trochę serduszko mi pękło. Brud z twarzy dało się zmyć. Wacik i płyn do demakijażu sobie poradził. Natomiast włosy? Idealne. Mam manię rozczesywania włosów nowo przybyłym lalkom. W ręce są mieciutkie a rozczesywać nie było co bo już były gładkie i proste. Mimo, że ma małe braki w makijażu to bardzo się z Niej cieszę. Zrobiłam jej i Frankie małą sesję zdjęciową!
Niestety telefonem bo w tym momencie aparat mi padł ale dodając filtr wyszło fajnie!






Nie pytajcie co autor miał na myśli bo nie mam pojęcia.

Trzecia lalka, kompletnie nieplanowana całkowicie mnie rozwaliła swoją wyjątkowością.

Casta Fierce



Wpadła w rączki pod wpływem chwili i nie żałuję. Jest śliczna. Jest w stanie idealnym, kupiłam z drugiej ręki ale od kolekcjonerki więc nie bałam się o nic. Mam wszystko do Niej i aż nie wiem co powiedzieć. Spodziewałam się ideału i mam ideał. Nic dodać, nic ująć.


Na tym zdjęciu brakuje Casty ale co jakiś czas uwielbiam po prostu je czesać.
Mam małego świra.


Na koniec, zdjęcie mojego ryła.




To by było na tyle.
Pozdrawiam Was i trzymajcie się cieplutko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz